Definiują mnie rzeczy, które kocham: książki, kino, teatr, muzyka baroku, koty, jesień, góry, poezja. Psychologia i filozofia. Feminizm. To jest mój świat, gdziekolwiek jestem.

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Michael Clayton

 "Michael Clayton", 2007, reż. Tony Gilroy

Zmuszam się ostatnio do wszystkiego. Pomijając moją frustrację wynikającą z faktu, że po raz pierwszy od 8 lat nie pojadę na narty (a wszystko na to wskazuje, bo po wodzie i ziemi raczej nie mam zamiaru jeździć), to naprawdę na nic nie mam ochoty. Tylko dzięki sile woli obejrzałam kolejną propozycję oscarową, czyli "Michaela Claytona". I teraz nie do końca wiem czy moje wrażenia nie są przypadkiem po części rezultatem ogólnego zniechęcenia. W każdym razie z tego typu kina wolę "Erin Brockovich" czy "A Few Good Men". Zwłaszcza "A Few Good Men", film przez cały czas trzymający w napięciu, czego o "Michaelu Claytonie" żadną miarą nie można powiedzieć.

Więcej niż o fabule i wywołanym wrażeniu, potrafię napisać o aktorach. Tilda Swinton, szczególnie na początku, w scenach, gdy przygotowuje się do wywiadu, genialna! I naprawdę wiarygodna, a wiem o czym mówię, bo w mojej firmie, w Centrali, jest taka jedna młoda ambitna, która jest idealną młodszą wersją granej przez Swinton buisinesswoman. Twarda jak stal wewnątrz, niczym taran prąca do przodu, ale na zewnątrz z wiecznie przylepionym uśmiechem, szczupła, delikatna, powściągliwa, polecenia wydająca głosem nieznoszącym sprzeciwu, ale jednocześnie spokojnym, aksamitnym, opanowanym, z doskonałą dykcją. Pierwsze wrażenie - co za kulturalna, miła i sympatyczna osoba! Well, just wait and see. :) And don't you dare get in her way. Przerażająca jest w swojej cichej determinacji.

A George jest jak wino. :) I nie dość, że miło na niego popatrzeć, to jeszcze z jaką przyjemnością słucha się jego głębokiego głosu. :) A w najbliższej przyszłości, wedle słów samego Clonneya, czeka go rola 'idioty' w kolejnej produkcji Coenów "Burn After Reading". :D Podoba mi się ten jego dystans do siebie. :) And his grey hair only adds to his attractiveness. :)

piątek, 22 lutego 2008, aniaposz

Polecane wpisy

  • Antychryst

    "Antychryst", 2009, reż. Lars von Trier SPOILERY W prologu, w zwolnionym tempie i czarno-białej stylistyce, widzimy namiętnie kochającą się parę. Ich

  • Filmowe rozmaitości

    Żyć się chce w takie słoneczne dni! A nawet skrobnąć co nieco o zaległych seansach filmowych... Mniejsze niebo (1980), reż. Janusz Morgenstern - niewiele słów,

  • Charlie - moja miłość

    To się zaczęło w zeszłym roku jakoś na początku marca. W pewneniedzielne przedpołudnie włączyłam TVP Kultura i zaczęłam oglądać odniechcenia czarno-biały film.

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/25 01:49:18
Tildę typuję na Oscara. A Geogre'a ... no cóż, właśnie przed chwilą widziałam z kolejną partnerką na czerwonym dywanie, której nie dał dojść do słowa, choć z dwa pytania zadano właśnie jej. Mimo wszystko nie chciałabym być w jej roli ;) W roli idioty u Coenów go kocham, zresztą oni też twierdzą, że on sobie lubi zagrać u nich idiotę ;)
-
2008/02/25 10:50:55
Tilda zasłużyła i ma. :) I bardzo dobrze. George jest draniem, fakt. Ale, kurczę, jakże mu się oprzeć? ;) Ja bym nie umiała. :D A że tego dylematu nie mam, to mogę sobie w spokoju na niego patrzeć. :)