Definiują mnie rzeczy, które kocham: książki, kino, teatr, muzyka baroku, koty, jesień, góry, poezja. Psychologia i filozofia. Feminizm. To jest mój świat, gdziekolwiek jestem.

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Psychologia społeczna i Jasiu_Śmietana

Every man is like:
all other men
some other men
no other man

Tę prawdę, przeczytaną w jakimś artykule na I roku, zapamiętałam bardzo dobrze, bo zawiera się w niej cała psychologia w skrócie. :) Treść to niby banały, a co chwila się przekonuję, że ludzie albo przeceniają podobieństwa, nie doceniając różnic, albo podkreślają różnice, całkiem odrzucając uniwersalia. A dodatkowo mylą uogólnienia i stereotypy z prawidłowościami. Swoją drogą ostatnia dyskusja na pewnym blogu wyłoniła zabawny efekt: komentować konkretów nie wypada, bo nie zna się przecież szczegółów, a poza tym to nieelegancko wypowiadać się o czyimś życiu; odnosić się do reguł też nie za bardzo można, by nie być narażonym na zarzut nieuzasadnionej generalizacji. Jakie jest wyjście? Nie wychodzić poza schematy, które też są przecież niczym innym jak poruszaniem się w ramach niepełnych, a więc siłą rzeczy nie do końca prawdziwych, danych. Ale ja nie o tym.

Właśnie. Generalizacja. Ktoś dał przykład: baby są gadatliwe i głupie, faceci piją piwo i oglądają futbol. To stereotyp. A stereotyp ma to do siebie, że jest nieuzasadnioną, opartą na fałszywych przesłankach generalizacją, opinią zgodną z powszechnym przekonaniem, często nieprawdziwym. Czym innym są generalizacje wywiedzione z badań psychologicznych. Weźmy chociażby wczorajszy program "Clever" w TVN i demonstrację efektu próżniactwa społecznego (przeciąganie liny). Jestem niemal pewna, że wiele osób byłoby dotkniętych przypuszczeniem, iż będą się mniej starać w grupie niż staraliby się w pojedynkę. Oburzyłoby ich domnieniemanie, że mogą w pewnym sensie działać na szkodę grupy, dopuszczając się sabotażu. :) "Jak możesz tak sądzić? Niesprawiedliwie mnie oceniasz, nie znasz mnie przecież." Nie muszę; wystarczy, że znam ogólne reguły rządzące zachowaniami społecznymi. :) Psychologia społeczna to właśnie "every man is like all other men". Sporo eksperymentów pokazało, że w wielu sytuacjach społecznych nie mają znaczenia indywidualne cechy charakteru; każdy (lub prawie każdy, bo oczywiście są wyjątki) zachowa się mniej więcej podobnie. Na tym zresztą bazuje wszelka psychologia stosowana. Ggdyby nie było żadnych reguł, nieskuteczne byłyby reklamy, systemy motywacyjne, triki sprzedawców, w ogóle nie funkcjonowalibyśmy jako społeczeństwo. Nagroda zawsze działa lepiej niż kara, brak nagrody zawsze prowadzi do wygaszenia reakcji (dlaczego Jasiu_Śmietana, onetowy prowokator, wciąż działa i ma się dobrze, mimo iż podobno wszystkich tak irytuje? Bo ciągle ma poklask :)). Oczywiście różnice indywidualne sprawiają, że jeden zniechęci się szybciej, drugi później, ale ogóla prawidłowość pozostaje.

Fajną ilustracją podobieństw łączących ludzi i łatwości, z jaką wykorzystując wiedzę o ludzkich zachowaniach, można ludźmi manipulować, jest też film "Złap mnie, jeśli potrafisz". Polecam niedowiarkom. :)

poniedziałek, 11 lutego 2008, aniaposz

Polecane wpisy

  • Stary dobry klaps

    Odwiedzanie blogów na chybił trafił to całkiem niezły sposób na czerpanie inspiracji. M.in. trafiłam na wiecznie aktualny temat klapsów. Poza nieśmiertelnymi &q

  • "Różowe lata", a właściwie o płci kulturowej :)

    "Różowe lata", 1997, reż. Alain Berliner Z początku miałam wrażenie deja vu. Tyle już podobnych filmów widziałam, tematyka - z racji moich zainteresow

  • Pochwała obojętności

    Obojętność daje siłę. Pozwala na dystans, na swobodę i nonszalancję. Na luksus bycia ponad i nieprzejmowania się. To nie odmienność płci generuje problemy i wyd

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/11 19:52:20
wlasnie dorzuciłam swoje "trzy grosze" do dyskusji "na pewnym blogu";)Musze przyznac ze wykazujesz sporo taktu i rownowagi w calej tej sprawie. A ugólnienia? czasem sa konieczne, gdybysmy całyc zas brali pod uwagę tylko i wyłacznie jednostki, nie doszlibysmy nawet do poziomu manufaktury.
-
2008/02/12 08:57:52
mnie akurat w tamtej dyskusji chodziło o konkret,dokladnie tylko o tą sytuację i czuję się głęboko niezrozumiana,bo wcale nie chciałam nikogo obrazić.
Ze wszystkiego,co napisałam obraźliwe mogło być tylko to o podcieraniu pupci.
Chodziło mi o to ,zeby pokazać ostrzej różnicę między dorosłym facetem a dzieckiem,ale kogoś mogło to obrazić.

A reszta? Propozycja zrobienia psych. testów chyba nie jest obraźliwa? Ja sobie zrobiłam nawet testy na schizofrenię...Na wszelki wypadek.

Czy znacie film "Niebieskoocy" o eksperymencie dotyczącym stereotypów?
Chciałabym go zobaczyć.
-
2008/02/12 11:26:55
peek-a-boo:
Zerknęłam, a jakże. :) Fajnie, że chciało Ci się wypunktować zdobycze feminizmu (a tak naprawdę tylko ich mały procent). Mnie ręce opadają jak słyszę w odpowiedzi na moje konkretne stwierdzenia, banały typu "feminizm swoje, a życie swoje, a w życiu chodzi o kompromisy". Wiesz, to takie ty o zupie, a ktoś o dupie. Albo mówisz o pewnym mechanizmie, a ktoś zarzuca ci uogólnianie. Ale przynajmniej zostałam zainspirowana do wpisu na temat różnic między stereotypem a uzasadnioną generalizacją. :)

kasjo.pl:
Tak to jest, jeśli odezwiesz się swoim odrębnym głosem wśród zgodnego beczenia na jedną nutę. :) Jeśli wkraczasz do milutkiego ciepłego bagienka, w którym każdy pławi się we wzajemnych adoracjach, to chyba nie oczekujesz poklasku? ;) Choćbyś mówiła całkiem do rzeczy, jeśli nie mówisz zgodnie z wytyczoną linią, to nie licz na zrozumienie. Zawsze coś będzie nie tak, a to że kogoś intencjonalnie obrażasz, a to że posługujesz się uogólnieniami. Swoją drogą ciekawe, bo ja właśnie m.in. przeciw takim uogólnieniom występowałam, np. że mężczyzn trzeba sposobem. Ale zaginęło wśród ogólnej obrończej wrzawy. :)

No cóż, sama się nieco zdziwiłam porównaniem problemów żywieniowych do fobii. Jeśli to aż taki poważny problem, to koniecznie należałoby zasięgnąć porady specjalisty, zamiast bawić się w półśrodki. A jeśli nie, to nie widzę powodu, by traktować to w sposób inny niż jako fanaberie dorosłego faceta. Albo rybka albo akwarium.

"Niebieskookich" nie widziałam, ale zajrzałam na Filmweb i brzmi interesująco. :)
-
2008/02/12 17:42:12
tyz prawda! :D
-
2008/02/14 09:10:31
Właśnie, też sobie pomyślałam, że taki facet to powinien do psychologa iść...
-
2008/02/14 12:07:04
A przynajmniej do dietetyka na początek. :)

W ogóle zastanawia mnie ostatnio łatwość z jaką pewne problemy klasyfikuje się jako patologię. Nie chodzi mi o to, że jakieś jednostki chorobowe nie istnieją albo że zostały fałszywie wyodrębnione; sęk w tym, że zalicza się do nich trywialne rzeczy, że często dla własnych słabości wyjaśnieniem staje się modne aktualnie zjawisko. Dzieciakowi nie chce się uczyć, a na dyktandach regularnie dostaje pały? No bo cierpi na dysleksję. Zachowuje się skandalicznie? A bo ma ADHD. Wcinasz byle co, zamiast celebrować posiłki i przygotowywać je z uwzględnieniem jakichś elementarnych zasad zdrowej diety? A bo... fobia żywieniowa? A może zwyczajne lenistwo? Sama nie jestem od tego wolna i chyba nikt nie jest, bo taka to wygodnicka ludzka natura. Ale oburzać się na to nie ma po co. Dobrze zdawać sobie sprawę.