Definiują mnie rzeczy, które kocham: książki, kino, teatr, muzyka baroku, koty, jesień, góry, poezja. Psychologia i filozofia. Feminizm. To jest mój świat, gdziekolwiek jestem.

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Różowe bąble

Jest taki rodzaj ludzi - żyjący-w-różowych-bąblach. Wiedzie im się nieźle albo nawet bardzo dobrze, z racji tego powodzenia obracają się w swoich własnych kastach, a życie, to powszechniejsze i bardziej przyziemne, dostrzegają tylko okazjonalnie, a i to niesamowite zdziwienie budzą u nich pewne zjawiska, dla znakomitej większości oczywiste. Karmią się złudzeniami, wiarą w "dobry świat" (co samo w sobie nie jest złe, o ile nie przekracza granicy naiwności), utwierdzani dodatkowo w swojej wyjątkowości przez innych najchętniej nie wyściubialiby nosa spod swoich iluzji.

Miałam taką koleżankę w pracy jakiś czas temu. Przez dwa dni nie mogła dojść do siebie, odkrywszy podczas jakiegoś służbowego wyjazdu, że ludzie w biurze wcale nie są jedną wielką szczęśliwą rodziną, że tworzą się kliki, są animozje, wzajemne pretensje. Nigdy nie mówiła wprost, nie nazywała rzeczy po imieniu, zamiast złośliwą i kłamliwą sukę, asystentkę prezesa, nazwać złośliwą i kłamliwą suką, mówiła: "Edyta jest specyficzna". :) Wszystkim chciała zrobić dobrze i przez wszystkich być lubianą. A, jak wiadomo, jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. Ale "różowe bąble" wciąż próbują w nadziei bezbolesnego, niezaangażowanego przejścia przez życie.

Mają poglądy, a jakże, ale tylko takie, które mogą się realizować w formule "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek". Nigdy nie będą próbować dojść prawdziwych przyczyn jakiegoś konfliktu; to ludzie, od których zawsze słyszymy nieśmiertelne i ugodowe "wina, jak to zwykle bywa, leży na pewno po obu stronach". Sprawiedliwość to coś, czym zajmują się sądy. Z jednym wyjątkiem. O ile coś dotyka ich osobiście, przeistaczają się w lwy. :) Okazuje się, na ten jeden moment, że świat jednak potrafi być wredny, że to co mówią inni, niekoniecznie jest tylko złym nastawieniem i pesymistycznym oglądem rzeczywistości. Wtedy potrafią walczyć do upadłego, żeby coś osiągnąć. Ale kiedy już sytuacja się unormuje, znów powracają do swojej słodkiej ignorancji. Znów nie są w stanie stanąć zdecydowanie po którejś ze stron konfliktu, o ile dotyczy osób trzecich. Zamykają się w różowych bąblach i otaczają wianuszkiem pochlebców. Znów uśmiechają się miło i przytakują. Przy takich ludziach sensu nabiera powiedzenie "Boże, chroń mnie od przyjaciół, bo od wrogów ochronię się sam." :)

wtorek, 12 lutego 2008, aniaposz

Polecane wpisy

  • Stary dobry klaps

    Odwiedzanie blogów na chybił trafił to całkiem niezły sposób na czerpanie inspiracji. M.in. trafiłam na wiecznie aktualny temat klapsów. Poza nieśmiertelnymi &q

  • "Różowe lata", a właściwie o płci kulturowej :)

    "Różowe lata", 1997, reż. Alain Berliner Z początku miałam wrażenie deja vu. Tyle już podobnych filmów widziałam, tematyka - z racji moich zainteresow

  • Pochwała obojętności

    Obojętność daje siłę. Pozwala na dystans, na swobodę i nonszalancję. Na luksus bycia ponad i nieprzejmowania się. To nie odmienność płci generuje problemy i wyd

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/14 18:53:16
myślę o tych różowych bąblach od dwóch dni i nie wiem jak to skomentować...

Bo w pierwszej chwili pomyślałam,że są tez "czarne bąble",że siedzą ludzie w przekonaniu o złym świecie i że nic się nie da zrobić i dobierają sobie takich znajomych,zeby ich w tym utwierdzali i to bywa bardzo szkodliwe. Np.kobiety ulegajace przemocy myślą,ze każdy facet bije a "mój to nawet nie do krwi"(czyli
półanioł)...

Ale Różowe Bąble też są i ich mieszkańcy dbają o swoje dobre samopoczucie a ja jestem "taka niekulturalna",bo im je depczę,
bo wrzucam okruszek do lodów...
-Niewolnictwo? Ach tak,bo oni licza miliard Chińczyków,wiesz?
-Nie! Ja mówię o dzieciach przykutych za nogę do miejsca pracy,zmusza...
-Eeee...a w Multikinie,co leci?
-
2008/02/14 22:42:42
Właśnie. Tu nie chodzi o to, żeby być węszącym dookoła spisek czarnowidzem. Ani chamem, tym bardziej. Chodzi o jakąś zdrową równowagę i umiejętność zdobycia się na obiektywizm, a czasem na krytykę. Z różowymi bąblami strasznie trudno jest rozmawiać normalnie, bo czasem chcesz sobie ponarzekać albo poszukać zrozumienia, a tu widzisz tylko cielęce oczy i zero empatii tak naprawdę. Ja mówię "i znów Krzysiek z IT był opryskliwy." A różowy bąbel: "Przesadzasz. Może akurat miał zły dzień. A w ogóle to ja z nim nigdy nie mam problemów".