Definiują mnie rzeczy, które kocham: książki, kino, teatr, muzyka baroku, koty, jesień, góry, poezja. Psychologia i filozofia. Feminizm. To jest mój świat, gdziekolwiek jestem.

statystyka
czwartek, 26 kwietnia 2007
"Psychopaci są wśród nas", Robert D. Hare

 

Myślę, że to co ludzi fascynuje w psychopatach (a przynajmniej mnie fascynowało podczas lektury) to ich całkowita odmienność psychiczna od reszty, złowieszcza aura obcości i braku wspólnej płaszczyzny porozumienia. Przyzwyczailiśmy się wprawdzie do tego, że ludzi są różni, że pewne osoby są do nas bardziej podobne, inne mniej, niektórych lubimy, innych niekoniecznie, ale w przypadku psychopatów jest to jakiś rodzaj bariery nie do sforsowania, nawet nie do pojęcia. To jakby zetknąć się z czymś nie z tej ziemi, nieludzkim. Podobieństwo wynikające z przynależności do tego samego gatunku jest całkowicie unieważnianie przez różnice w funkcjonowaniu i postrzeganiu rzeczywistości. Taki człowiek wydaje się zupełnie niewrażliwy na jakiekolwiek wypracowane w toku socjalizacji zabiegi i schematy postępowania, nie da się do niego w żaden sposób trafić.

Zrobiłam sobie w pamięci szybki przegląd osób, z którymi się w ciągu życia zetknęłam; przecież niewykluczone, że spotkałam kiedyś psychopatę lub psychopatkę. Pewności mieć nigdy nie można i etykietki bez gruntownej analizy przyczepiać nie należy, ale wydaje mi się, że cechy osobowości psychopatycznej mogła przejawiać moja koleżanka z pracy, wówczas asystentka prezesa, osoba niesłychanie płytka, powierzchowna, narcystyczna (przy jednoczesnych bardzo marnych kompetencjach, co nigdy nie zostało wykryte przez osoby wyżej postawione), traktująca ludzi, zwłaszcza podległe jej recepcjonistki przedmiotowo i ogólnie antypatyczna przy bliższym poznaniu. Oczywiście nie musiała być psychopatką; nie wszystkie osoby apodyktyczne, zapatrzone w siebie, narcystyczne i wykazujące chorobliwe ambicje są przecież psychopatami. Brakowało jej zresztą niektórych opisanych przez Hare cech składających się na syndrom, np. wysokiej impulsywności (choć nie było trudno wyprowadzić ją z równowagi, a wyżywała się najczęściej na dziewczynach z recepcji). Niemniej była chyba najbliższa spośród znajomych mi osób nakreślonemu przez Hare portretowi rasowego psychopaty.

Książka jest ciekawa, wnikliwie analizuje problem psychopatii, a przede wszystkim zwraca na niego uwagę, a jakoś – jak wspomina Hare – mimo, że tak niebezpieczni są psychopaci, przeciętny człowiek słyszy o nich raczej tylko przy okazji podawanych od czasu do czasu w atmosferze sensacji wiadomości na temat bezwzględnych morderstw. Tymczasem psychopaci, popełniający najcięższe przestępstwa to tylko niewielka część ogólnej ich liczby. „Psychopaci są wśród nas” to lektura solidna, ale tylko rozbudziła moją ciekawość. Hare wspomina np. o opracowanym przez siebie narzędziu do diagnozowania psychopatii – Skali Obserwacyjnej Skłonności Psychopatycznych. Aż przebieram nogami z ciekawości. ;) Strasznie chciałabym się tej skali przyjrzeć, porozmawiać o metodologii jej tworzenia, spytać o stopień rzetelności i trafności, wartość dyskryminacyjną poszczególnych itemów. Trzeba było, cholera, iść na te doktoranckie, zamiast teraz tęsknić do akademickich dysput! ;)

Robert D. Hare, "Psychopaci są wśród nas", wyd. Znak, 2006

08:18, aniaposz , Psyche
Link Komentarze (3) »