Definiują mnie rzeczy, które kocham: książki, kino, teatr, muzyka baroku, koty, jesień, góry, poezja. Psychologia i filozofia. Feminizm. To jest mój świat, gdziekolwiek jestem.

statystyka
środa, 02 maja 2012
Majówka z książkami
Obudzić się w słoneczny majowy dzień przed szóstą, wstać zaraz po, zjeść pyszne śniadanie, na deser pączka i rozkoszować się długim porankiem, popijając dla ochłody gruszkowo-imbirowe piwo i słuchając RMF Classic - oto szczęście.

Mało ostatnio oglądam, dużo czytam. Chyba nadrabiam czas sprzed kilku lat, gdy potrafiłam miesiącami nie wziąć do ręki książki. Albo odłożyć po paru stronach, nie umiejąc się skupić na lekturze. Aż się wzdrygam na to wspomnienie. Życie bez książek, bez przyjemności czytania jest nie do zniesienia.

Philippa Gregory Dwie królowe. Rozczarowania na szczęście nie było - powieść prawie tak wciągająca jak Kochanice króla. Autorce udało się świetnie zróżnicować trzy bohaterki, a jednocześnie narratorki: Jane Boleyn - wdowę po Jerzym oraz dwie kolejne żony Henryka VIII - Annę Kliwijską i Katarzynę Howard. Każda ma swój własny styl opowiadania, w którym odbijają się ich odmienne osobowości, lęki, nadzieje i obsesje. Chyba najlepiej udało się to z paplaniną trzpiotowatej Katarzyny. Brawa należą się też tłumaczce. A cała reszta - wykreowana atmosfera, oddanie klimatu zagrożenia na dworze coraz bardziej nieprzewidywalnego Henryka, realia epoki - równie dobra jak w Kochanicach.

Krzysztof Rutkowski Paryskie pasaże. Opowieść o tajemnych przejściach. Eseje o Paryżu i jego mieszkańcach. Gawędy o znanych malarzach, literatach i muzykach. Ploteczki z życia bohemy. Opisy słynnych, a już nieistniejących miejsc, które inspirowały i pobudzały masową wyobraźnię. Ciekawostki z życia miasta. Chyba za dużo się spodziewałam, słysząc zewsząd same pochwały. Właściwie trudno mi autorowi coś zarzucić; raczej pochylam z szacunkiem głowę przed jego erudycją i gawędziarskim talentem. Nie wiem - jakieś zbyt powierzchowne i chłodne wydały mi się poszczególne teksty. Czułam niedosyt.

Jurgen Thorwald Stulecie chirurgów. Spodziewałam się solidnej dawki wiedzy z zakresu historii medycyny (a właściwie chirurgii), podanej w formie suchych faktów, gwarantujących zachowanie zdrowego dystansu, a dostałam... zbeletryzowaną opowieść, która wciąga i absolutnie nie pozwala na trzymanie emocji na wodzy...Rozpacz ogarnia, gdy czyta się o tych wszystkich geniuszach, wizjonerach i pionierach swoich czasów, którym zawdzięczamy narkozę i aseptykę oraz wiele innych nowatorskich rozwiązań chirurgii, a którzy znaleźli u współczesnych jedynie uśmieszek pobłażania, jeśli nie jawne szyderstwo i szykany... To będzie z pewnością jeden z moich czytelniczych hitów 2012. W kolejce czeka następna część, Triumf chirurgów.

Richard Dawkins Rozplatanie tęczy: Nauka, złudzenia i apetyt na cuda. Jak kocham Dawkinsa, tak ta akurat książka niespecjalnie mnie porwała. Trochę za dużo grzybów w barszcz - jest i o DNA, i o memach, i o postrzeganiu kolorów, i o teorii prawdopodobieństwa... Uff. I jeszcze o paru innych sprawach po drodze. Są interesujące fragmenty (jak choćby rozdziały na temat paranauk czy arcyciekawe akapity dotyczące strategii rozrodczej kukułek), ale jako całość książka właściwie bez głównej tezy. Chociaż i tak warto, jak wszystko co wychodzi spod pióra Dawkinsa.

Philippa Gregory Błazen królowej. Gregory jest nierówna. Świetne Kochanice króla, nudna Wieczna księżniczka, bardzo dobre Dwie królowe, a teraz znów średni Błazen królowej. Tym razem rzecz o Marii I Tudor, a w tle także o Elżbiecie, córce Anny Boleyn i przyszłej wielkiej władczyni Anglii. Narratorką natomiast jest młodziutka Żydówka, która wraz z ojcem znalazła się na Wyspach, uciekając z Hiszpanii przed religijnymi prześladowaniami. Przypadkiem dostaje się na dwór mocno już niedomagającego Edwarda, a następnie wplątana zostaje w sieć dworskich intryg i walk o władzę, stając się w międzyczasie sługą trzech panów. Zupełnie nie przekonała mnie główna bohaterka, motywy jej postępowania wydawały mi się w niektórych miejscach kompletnie niezrozumiałe. Natomiast rzetelności historycznej, jak zwykle u Gregory, trudno coś zarzucić. Ale czytałam bez zaangażowania.