Definiują mnie rzeczy, które kocham: książki, kino, teatr, muzyka baroku, koty, jesień, góry, poezja. Psychologia i filozofia. Feminizm. To jest mój świat, gdziekolwiek jestem.

statystyka
wtorek, 09 marca 2010
Nieoczekiwanie

Jeżeli ten, na którego czekam
Przyjdzie teraz - co zrobię?
Dziś rano ogród w śniegu
Tak ładny bez śladu kroków

                    Izumi Shikibu, tłum. Czesław Miłosz


10:56, aniaposz , Strofy
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 września 2008
spacer

***

park rozszerza się wyłania
z przesmyku w krajobrazie

i już
rozwija w dół schodami
przejściami uwalnianymi
spomiędzy gałęzi

mrok prowadzi przez kładkę
przerzuconą nad zgiełkiem miasta
kule latarń kołyszą się miękko
na świetlistych aureolach

po kamiennych stopniach schodzę
kontemplując przeszłość zamarłej fontanny
nieruchome posągi patrzą na mój zachwyt
z pobłażaniem świadków lepszej epoki

z duszą przysypaną stosem liści
oddycham jesienią

to ostatni taki ciepły wieczór

09:27, aniaposz , Strofy
Link Komentarze (3) »
sobota, 29 marca 2008
Nostalgia

Nie mogę się dziś oprzeć nostalgii, zwłaszcza po tym, co zaprezentował Marek N.: http://www.wrzuta.pl/audio/tjccPe1HYq/czerwone_gitary_-_ballada_pasterska

Na stromej ścieżce do szczytu
oprę się nieraz rękami
o limb konary
Odpocznę na skale z granitu
a las zaszumi dźwiękami
twojej gitary

Ostatnie nitki promieni
rozpalą czerwień na dachach
w dole wyżyny
I odetchniemy zmęczeni
powietrzem drżącym w zapachach
kosodrzewiny

A nocą, gdy zaśniesz wśród sosen
i mrok rozsnuje mgieł ręce
dalej i gęściej
Do gwiazd modlitwę zaniosę
i łzy mchom oddam w podzięce
za moje szczęście

Tak kiedyś pisałam dla mojej ówczesnej miłości. Miałam wtedy 18 lat...

14:44, aniaposz , Strofy
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 stycznia 2008
Z tomiku "Dwukropek"

Bal

Dopóki nie wiadomo jeszcze nic pewnego,
bo brak sygnałów, które by dobiegły,

dopóki Ziemia wciąż jeszcze nie taka
jak do tej pory bliższe i dalsze planety,

dopóki ani widu ani słychu
o innych trawach zaszczycanych wiatrem,
o innych drzewach ukoronowanych,
innych zwierzętach udowodnionych jak nasze,

dopóki nie ma echa, oprócz tubylczego,
które by potrafiło mówić sylabami,

dopóki żadnych nowin
o lepszych albo gorszych gdzieś mozartach,
platonach czy edisonach,

dopóki nasze zbrodnie
rywalizować mogą tylko między sobą,

dopóki nasza dobroć
na razie do niczyjej jeszcze nie podobna
i wyjątkowa nawet w niedoskonałości,

dopóki nasze głowy pełne złudzeń
uchodzą za jedyne głowy pełne złudzeń

dopóki tylko z naszych jak dotąd podniebień
wzbijają się wniebogłosy -

czujmy się gośćmi w tutejszej remizie
osobliwymi i wyróżnionymi,
tańczmy do taktu miejscowej kapeli
i niech się nam wydaje,
że to bal nad bale.

Nie wiem jak komu -
mnie to zupełnie wystarcza
do szczęścia i do nieszczęścia:

niepozorny zaścianek,
gdzie gwiazdy mówią dobranoc
i mrugają w jego stronę
nieznacząco.

Notatka

Życie - jedyny sposób,
żeby obrastać liśćmi,
łapać oddech na piasku,
wzlatywać na skrzydłach;

być psem
albo głaskać go po ciepłej sierści;

odróżniać ból
od wszystkiego, co nim nie jest;

mieścić się w wydarzeniach,
podziewać w widokach,
poszukiwać najmniejszej między omyłkami.

Wyjątkowa okazja,
żeby przez chwilę pamiętać,
o czym się rozmawiało
przy zgaszonej lampie;

i żeby raz przynajmniej
potknąć się o kamień,
zmoknąć na którymś deszczu,
zgubić klucze w trawie;

i wodzić wzrokiem za iskrą na wietrze;

i bez ustanku czegoś ważnego
nie wiedzieć.

U Szymborskiej lubię prostotę i bezpretensjonalność. Niektórzy czynią z tego zarzut. Że się powtarza, że to poezja zbyt szeroko zrozumiała (jakby hermetyczność miała z jakiegoś powodu stanowić atut!), że wciąż pisze o tym samym takim samym stylem. Z tym ostatnim trudno się nie zgodzić, ale tam gdzie inni widzą słabości, ja dostrzegam siłę. Urzeka mnie łagodna zaduma nad światem i człowiekiem, Szymborska jest mi bardzo bliska, bo jest idealną wyrazicielką moich myśli, mojej perspektywy patrzenia na świat.

19:38, aniaposz , Strofy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 listopada 2007
"Sto pociech"

Uwielbiam Szymborską. Szkoda, że tak rzadko publikuje. Mam spory wybór jej poezji i lubię je sobie czasem przypomnieć. Ten wiersz należy do moich najulubieńszych. Wzruszam się przy nim. :)

Sto pociech

Zachciało mu się szczęścia,
zachciało mu się prawdy,
zachciało mu się wieczności,
patrzcie go!

Ledwie rozróżnił sen od jawy,
ledwie domyślił się, że on to on,
ledwie wystrugał ręką z płetwy rodem
krzesiwo i rakietę,
łatwy do utopienia w łyżce oceanu,
za mało nawet śmieszny, żeby pustkę śmieszyć,
oczami tylko widzi,
uszami tylko słyszy,
rekordem jego mowy jest tryb warunkowy,
rozumem gani rozum,
słowem: prawie nikt,
ale wolność mu w głowie, wszechwiedza i byt
poza niemądrym mięsem,
patrzcie go!

Bo przecież chyba jest,
naprawdę się wydarzył
pod jedną z gwiazd prowincjonalnych.
Na swój sposób żywotny i wcale ruchliwy.
Jak na marnego wyrodka kryształu -
dość poważnie zdziwiony.
Jak na trudne dzieciństwo w koniecznościach stada -
nieźle już poszczególny.
Patrzcie go!

Tylko tak dalej, dalej choć przez chwilę,
bodaj przez mgnienie galaktyki małej!
Niechby się wreszcie z grubsza okazało,
czym będzie, skoro jest.
A jest - zawzięty.
Zawzięty, trzeba przyznać, bardzo.
Z tym kółkiem w nosie, w tej todze, w tym swetrze.
Sto pociech, bądź co bądź.
Niebożę.
Istny człowiek.

A to "krzesiwo i rakieta" zupełnie jak z "Odysei kosmicznej", zwłaszcza biorąc pod uwagę pierwsze sceny. :) I w ogóle ten wiersz idealnie się z filmem Kubricka komponuje. "Niechby się wreszcie z grubsza okazało, czym będzie, skoro jest" - czyż nie po to wysłano misję na Jowisza?

16:02, aniaposz , Strofy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 czerwca 2007
"Pod światło"

Asasello


pod światło

najbliżej
pośrodku
siedzi mój syn umarły
i córka
tak blisko że butem ona lewym a on prawym
przydeptali brzeg szarfy
za nimi siostra z mężem i dziećmi
a obok
na posadzce leży umarły
łebek goździka

w nawach
umarła ciotka
i siostrzenica
z woskowym dzieckiem na ręku
umarły Zbyszek z wojska
pierwsza żona
umarłe sąsiadki z przeciwka
i inni umarli

a potem
ksiądz święci umarłych
wynoszą im kwiaty
i idą pod lipami
krok za krokiem

a potem
zasypują ich nade mną


Znalezione na pl.hum.poezja

To chyba jeden z najpiękniejszych wierszy, jakie w życiu czytałam. Jednocześnie prosty i złożony, bez eksperymentów lingwistycznych i zabaw karkołomnymi metaforami, za to tak odwracający naturalny porządek, że olśnienie przychodzi dopiero po chwili. Nie zrozumiałam go zresztą przy pierwszym pobieżnym czytaniu. Coś było nie tak, coś brzmiało na tyle dziwnie, że patrzenie "pod światło", tylko mnie oślepiało. Kombinowałam, zmieniałam konfiguracje, ale wciąż znaczenie wypełniały dysonanse. Czułam, że koncepcja jest genialna w swojej prostocie. A gdy przyszła iluminacja, oniemiałam z zachwytu.

12:51, aniaposz , Strofy
Link Komentarze (7) »
czwartek, 28 czerwca 2007
Poetyckie oczarowania

Patryk Doliński



Kufer na strychu

dzikie jabłka
mają smak dzieciństwa

słodko-kwaśne wyzwalacze wspomnień

brodzenie w rzece
dom na drzewie
świerszcze w trawie

nie wrócisz tam nigdy
na dłużej niż jedno
mrugnięcie powiek
krótki błysk

sąsiedztwo winogron
braterstwo krwi

wspomnienia parują
w powolnym procesie
zapominania


Wizja #4

długa pusta droga
dwa płonące słońca
gorący piasek pustyni
jaszczurka na kamieniu
białe kości umarłych
walki kogutów o wschodzie słońca

święta ziemia
święte miejsce
święty dym

Ta ulica

czasami potrzebujemy
zbyt wiele czasu na to
by dostrzec pewne rzeczy
takimi jakie są

ta ulica
ta ulica prowadzi
ta ulica prowadzi wprost do piekła

za późno
nie ma odwrotu


Zaczerpnięte ze strony autora: www.dolinski.hg.pl
11:49, aniaposz , Strofy
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 maja 2007
"pocztówka z paryża"

Zaglądałam kiedyś na pl.hum.poezja. Kiedyś nawet pisałam wiersze. Dużo ich nie ma, zresztą potrafiłam pisać tylko przy okazji silnych przeżyć, a ostatnie skończyły się prawie 3 lata temu. Z tamtego okresu pochodzi na przykład "Dziś wieczorem". Na pl.hum.poezja zaglądać przestałam z braku czasu, a publikować z braku weny i... z powodu kompleksów. Takie tam są talenty, taka poezja, że aż boli. Pozostaje spuścić wzrok, przyznać się odważnie, że poetką to ja nigdy nie będę (za to mam oczywiście inne rozliczne talenty ;)) i cieszyć się z daru i umiejętności delektowania się poezją innych. Co też czynię, gdy tylko znajdę chwilkę wolnego czasu. Na php zamieszczała kiedyś swoją twórczość niejaka lola. Jej wierszami zachwycałam się do utraty świadomości, zwłaszcza, że w tamtym czasie była idealną wyrazicielką wielu moich przeżyć i jej wiersze perfekcyjnie komponowały się z moją ówczesną sytuacją uczuciową. Na przykład ten:

zmilczeć...

przeczekać w ust nieotwarciu
zaciszyć
kolejny liter ciąg
początek środek i koniec

wysiłkiem woli
napięciem mięśni
stać się
nieodpowiedzią

tuż nad przepaścią
zawiesić głos
odejść

A ten z kolei jest zmysłowy, delikatny, gdzieś w tle pobrzękujący cicho dzwoneczkami i muskający skórę ciepłą bryzą:

pocztówka z paryża

a paryż szepcze głosem serge'a
w tanim hotelu miłość na parapecie
i okno z wieżami Notre Dame.

cierpkie wino. po brodzie po szyi po piersiach.
nie zlizuj niech wyschnie w słońcu.

a potem gdy cień uśpi gołębie a dziewczyna zejdzie z gorącego kamienia i
rozpłynie się po drugiej stronie sekwany.
a my tu. wtedy
nie pytaj o czym myślę.
można myśleć o niczym.

11:42, aniaposz , Strofy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 grudnia 2006
Dziś wieczorem

Dziś wieczorem

Kiedy przyjdę do ciebie
rozdzielą nas dwa metry
koniecznych konwenansów

Będzie jak należy
miło i zabawnie
ciekawie i inspirująco

W świetle lampy
będą się nadaremnie iskrzyć
bąbelki szampana

Za oknem
będzie niepotrzebnie
padał deszcz

Intymności
ile dusza zapragnie

Odwieczne rekwizyty
jak na zawołanie

Moja skóra
pod obowiązkową sukienką
będzie na próżno gładka

Będę tuż obok

na niewyciągnięcie
ręki

14:05, aniaposz , Strofy
Link Dodaj komentarz »