Definiują mnie rzeczy, które kocham: książki, kino, teatr, muzyka baroku, koty, jesień, góry, poezja. Psychologia i filozofia. Feminizm. To jest mój świat, gdziekolwiek jestem.

statystyka
sobota, 27 marca 2010
Żółta wstążka



They really don't write them like they used to, mówi Boris, bohater najnowszego filmu Woody'ego Allena Whatever works, słysząc utwór ze swojej młodości. A chociaż jego młodzutka współlokatorka zarzuca mu mówienie banałów, Boris, niezrażony, usprawiedliwia się: Sometimes a cliche is the best way to make one's point. No właśnie. Pasuje jak ulał do piosenki Tony'ego Orlando & Dawn. A ja mimowolnie, zupełnie wbrew deszczowej i wietrznej pogodzie za oknem, wracam myślami do łagodnej wiosny sprzed 20 lat, kiedy po raz pierwszy byłam zakochana. Wszystko było nowe i ekscytujące. Ja - taka naiwna, z głową przepełnioną nierealnymi wyobrażeniami na temat miłości. Trochę żal tamtej beztroskiej dziewczyny. I tamtej wiosny, jedynej w swoim rodzaju. Potem kilkakrotnie spotkałam się z T. i, rzecz jasna, nie odnaleźliśmy już tej magii, zresztą nie szukaliśmy specjalnie. Nie umiałabym się znów w nim zakochać. Ja jestem już inna, on jest inny. Ale wspomnienia naszej wspólnej wiosny na zawsze pozostaną takie same, jakby zamrożone w czasie, odporne na późniejsze konfrontacje.
11:47, aniaposz , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 marca 2010
Wyspa Brel



Fragment koncertu Wyspa Brel, który widziałam kiedyś w TV tylko raz i nigdy więcej... Szkoda, bo koncert magiczny.
14:57, aniaposz , Muzyka
Link Komentarze (6) »
piątek, 08 stycznia 2010
Nohavica po polsku





Pierwsza fotografia Hitlera

A któż to jest ten dzidziuś w kaftaniku?
Toż to mały Adolfek, syn państwa Hitlerów!
Może wyrośnie na doktora praw?
Albo będzie tenorem w operze wiedeńskiej?
Czyja to rączka, czyja, uszko, oczko, nosek?
Czyj brzuszek pełen mleka, nie wiadomo jeszcze:
drukarza, konsyliarza, kupca, księdza?
Dokąd te śmieszne nóżki zawędrują, dokąd?
Do ogródka, do szkoły, do biura, na ślub
może z córka burmistrza?

Bobo, aniołek, kruszyna, promyczek,
kiedy rok temu przychodził na świat,
nie brakło znaków na niebie i ziemi:
wiosenne słońce, w oknach pelargonie,
muzyka katarynki na podwórku,
pomyślna wróżba w bibułce różowej,
tuż przed porodem proroczy sen matki:
gołąbka we śnie widzieć - radosna nowina,
tegoż schwytać - przybędzie gość długo czekany.
Puk, puk, kto tam, to stuka serduszko Adolfka.

Smoczek, pieluszka, śliniaczek, grzechotka,
chłopczyna, chwalić Boga, i odpukać, zdrów,
podobny do rodziców, do kotka w koszyku,
do dzieci z wszystkich innych rodzinnych albumów.
No, nie będziemy chyba teraz płakać,
pan fotograf pod czarną płachtą zrobi pstryk.

Atelier Klinger, Grabenstrasse Braunau,
a Braunau to niewielkie, ale godne miasto,
solidne firmy, poczciwi sąsiedzi,
woń ciasta drożdżowego i szarego mydła.
Nie słychać wycia psów i kroków przeznaczenia.
Nauczyciel historii rozluźnia kołnierzyk
i ziewa nad zeszytami.

                                  Wisława Szymborska
21:28, aniaposz , Muzyka
Link Komentarze (12) »
sobota, 03 stycznia 2009
Nothing Rhymed

Dziś audycja Marka N. bardzo nostalgiczna. Lubię te muzyczne wspomnienia, zwłaszcza z lat 70. Zwykle owocują dla mnie jakimś odkryciem. Tym razem to Gilbert O'Sullivan "Nothing Rhymed".


12:04, aniaposz , Muzyka
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 listopada 2008
Do trzech cnót

Gdy kruczo kracze przyszłość czarna
Wiatr dziejów niesie wilczy zew
Gdy mnie ścierają czasu żarna
Na szczyptę mąki, stertę plew
Gdy na ołtarzu wielkiej bzdury
We mgle kadzideł prawda mrze
Ty, co przenosić możesz góry
Ty, wiaro, nie opuszczaj mnie

Gdy sens istnienia z rąk umyka
I w czarną dziurę wpada świat
Gdy coraz szybciej zegar tyka
I garb starganych ciąży lat
Gdy krąg Fortuny martwo stoi
I czarno-biało nawet śnię
Gdy koń już dawno w murach Troi
Nadziejo, nie opuszczaj mnie

Gdy w ludzkie serca lodem skute
Daremnie wcieram uczuć maść
Gdy mi po cichu szyje buty
Ten, z którym konie mogłem kraść
Gdy uśmiech każe wietrzyć zdradę
Gdy szukam fałszu w każdej łzie
Gdy dzień po dniu nasiąkam jadem
Miłości, nie opuszczaj mnie


---
muzyka: W. Korcz
słowa: W. Kejne
wykonawca: Michał Bajor


Do trzech cnót - Michał Bajor
13:23, aniaposz , Muzyka
Link Komentarze (5) »
sobota, 30 sierpnia 2008
Bracka

Na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi pola i lasy
myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć

na południu już skwar
miękki puch z nieba zdarł
kruchy pejzaż na piasek przepalił
jak upalnie mój boże
lecz przynajmniej być może
wreszcie byśmy się tam zakochali

a w krakowie na brackiej pada deszcz
gdy konieczność istnienia trudna jest do zniesienia
w korytarzu i w kuchni pada też
przyklejony do ściany zwijam mokre dywany
nie od deszczu mokre lecz od łez

na zachodzie już noc
wciągasz głowę pod koc
raz zasypiasz i sprawa jest czysta
dłonie zapleć i złóż
nie obudzisz się już
lecz przynajmniej raz możesz się wyspać

jeśli wrażeń cię głód
zagna kiedyś na wschód
nie za długo tam chyba wytrzymasz
lecz na wschodzie przynajmniej życie płynie zwyczajnie
słońce wschodzi i dzień się zaczyna

a w krakowie na brackiej pada deszcz
przemęczony i senny zlew przecieka kuchenny
kaloryfer jak mysz się poci też
z góry na dół kałuże przepływają po sznurze
nie od deszczu mokrym lecz od łez

bo w krakowie na brackiej pada deszcz
gdy zagadka istnienia zmusza mnie do myślenia
w korytarzu i w kuchni pada też
przyklejony do ściany zwijam mokre dywany
nie od deszczu mokre lecz od łez
bo w krakowie na brackiej pada deszcz

bo w krakowie na brackiej pada
pada deszcz
pada deszcz

---
Grzegorz Turnau "Bracka"


12:14, aniaposz , Muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 kwietnia 2008
Muzyczne fascynacje

O Lao Che usłyszałam dzięki Liście Marka N., a "Hydropiekłowstąpieniu" przysłuchałam się bliżej wczoraj w sobotniej audycji. No i wpadłam! Dawno nie przeżyłam takiej muzycznej ekstazy. Poszperałam w sieci i znalazłam kolejny utwór z albumu "Gospel". Rewelacja po prostu. I niech mi nikt więcej nie mówi, kiedy zarzucam czemukolwiek (filmowi, książce, piosence) banalność i schematyczność, że to zarzut-wytrych, bo wszystko już było, zatem do banału wszystko się sprowadza. Bo to, co robi Lao Che z czymś tak kulturowo przemacerowanym jak biblijne przypowieści, ociera się moim zdaniem o geniusz.



10:53, aniaposz , Muzyka
Link Dodaj komentarz »